O co chodzi z tym WenDo, consentem i siostrzaństwem? Rozmowa z trenerką i aktywistką Leną Bielską.

W swoich artykułach o WenDo wspominałam kilkukrotnie. Czym ono jest? Jaka jest różnica pomiędzy WenDo a kursem samoobrony prowadzonym przez policję? Co nam daje consent? W jaki sposób te warsztaty mogą wpłynąć na nasze życie? O tym wszystkim rozmawiałam z Leną Bielską, trenerką, aktywistką i prezeską Fundacji HerStory.

Klaudia: Czytałam trochę o Tobie, o tym co robisz, jak działasz. Jednak wolałabym, żebyś mi opowiedziała o sobie, o tym, czym się zajmujesz.

Lena: W zasadzie czasem mam wrażenie, że w ogóle łatwiej byłoby mi powiedzieć czym się nie zajmuję (śmiech). Od trzech lat prowadzę swoją organizację pozarządową. Założyłam Fundację HerStory z myślą o tym, żeby przede wszystkim zajmować się odzyskaniem pamięci kobiet, herstoriami, czyli taką metodą badań nad doświadczeniami kobiet, perspektywą kobiet w historii, odzyskiwaniem ich przestrzeni i miejsca, mówieniem o równoważnym udziale w tworzeniu cywilizacji, kultury. Teraz jest też tak z fundacją, że bardzo rozszerzamy nasze działania. Przeprowadziłam się do Wrocławia, nawiązałyśmy współpracę z aktywistką i trenerką Magdą Szewciów z Poznania, więc robi nam się taki herstoryczny trójkąt w Polsce, czyli Wrocław – Poznań – Lublin. Chcemy robić jak najwięcej warsztatów dla kobiet, tworzyć miejsca, w których będzie można kreatywnie rozwijać pasje związane z różnorodnością społeczną i z tym jak poprawić jakość życia ludzi. Drugą rzeczą, którą się zajmuję jest przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji nie tylko wobec kobiet ale i wobec innych grup marginalizowanych. Najbliższe właśnie mi są kobiety i różne doświadczenia kobiet, czyli taka perspektywa intersekcjonalna, czyli kobiety a ekonomia, kobiety a klasa społeczna, kobiety a różnorodność tożsamości seksualnej. W ogóle dla mnie ważną rzeczą są ruchy LGBT, empowerment ruchu lesbijskiego, empowerment ruchu na rzecz równych praw osób nieheteronormatywnych i też ich miejsca oraz widzialność w strukturze społecznej. I to co robię od tych kilku lat to są właśnie projekty związane z upamiętnieniem, z pamięcią i z pracą na rzecz przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji. Zajmuję się również treningiem WenDo, który jest samoobroną i asertywnością dla kobiet. Treningiem antydyskryminacyjnym, dramą stosowaną, treningiem consent, czyli zgodą w sytuacjach intymnych i seksualnych, w badaniu, budowaniu swoich granic. To jest bardzo szeroki temat generalnie, sama o tym wiesz. Myślę, że trzecią taką ważną rzeczą dla mnie jest teatr feministyczny, o którym marzyłam już wiele lat i który udało mi się wraz z inną koleżanka trenerką WenDo założyć. W kwietniu będziemy miały pierwszą premierę naszej sztuki, którą sama napisałam. Myślę, że na teatr feministyczny i teatr queerowy chciałabym najbardziej postawić w tym roku i w następnych latach z tego względu, że komunikacja poprzez inną formę wyrazu aniżeli taka naukowa albo taka typowo trenerska dociera znowu do innego targetu, do innej grupy ludzi. Połączenie tych wszystkich rzeczy, czyli na przykład praca projektowa, czy praca trenerska plus jakby mówienie o równoważności praw albo w ogóle o różnorodności doświadczeń ludzkich, doświadczeń osób z innych grup społecznych, kobiet np. o innej tożsamości seksualnej, osób o różnorodnej tożsamości płciowej, to jest bardzo ważne. Właśnie z tym łączę też bardzo dużo swoich marzeń, takich aktywistycznych i artystycznych. Kiedyś miałam takie marzenie przez chwilę, żeby skończyć doktorat i pracować naukowo, badać ruchy genderowe, ruchy feministyczne. Jednak stwierdziłam, że w tym momencie swojego życia to już nie jest to, co daje mi satysfakcję.

Klaudia: Tak nawiązując do Twojej wypowiedzi, bardzo mnie zainteresowała jedna z rzeczy, którymi się zajmujesz. Jest to WenDo. Mogłabyś opowiedzieć trochę o tym, czym jest WenDo, w jakim celu się stosuje tę metodę i coś więcej po prostu o tym?

Lena: Najkrócej rzecz ujmując WenDo jest metodą samoobrony i asertywności dla kobiet i osób socjalizowanych do roli kobiety, czyli osób, które mają doświadczenie urodzenia się jako biologiczna kobieta. Jest to warsztat, który nie jest ani sztuką walki ani nie jest zwykłą samoobroną, której możemy doświadczyć chodząc na kursy zajęć albo uczestnicząc w jednorazowych spotkaniach z policją albo ze strażą miejską, bo też takie są. Te kursy skupiają się głównie na samoobronie fizycznej, na nauczeniu się kilku chwytów i to wszystko. A tak naprawdę metoda WenDo, która powstała w Kanadzie na przełomie lat 60 i 70 została stworzona stricte dla kobiet, bo niesie za sobą przede wszystkim aspekt socjalizacji do roli kobiety, socjalizacji w społeczeństwach patriarchalnych, czyli jakby nierównoważących wartości i równowartości kobiet i mężczyzn. Ten aspekt socjalizacyjny, który sprawia, że oprócz samoobrony fizycznej mamy bardzo dużo pracy z głosem, pracy z ciałem, pracy z komunikacją, asertywnością, budowaniem poczucia własnej wartości. Budowaniem poczucia siły, wydobywaniem tej siły, którą kobiety i tak mają w sobie ale wiele aspektów socjalizacji i wychowania sprawia, że ta siła jest widziana jako coś negatywnego, że krzyk jest widziany jako coś negatywnego, zarówno u dziewczynek i dorosłych kobiet. To bardzo dobrze widać właśnie w momencie, kiedy się ma doświadczenie z takimi grupami. Kiedy pracuje się z dziewczynkami siedmioletnimi, z gimnazjalistkami, licealistkami, a potem z kobietami dorosłymi, niekiedy widać jak wiele siły i entuzjazmu mają dziewczynki, a w momencie tak najczęściej około lat gimnazjalnych, coś takiego się wydarza, że te dziewczyny cichną. Po prostu tak jakby ktoś spuszczał z nich powietrze. Zostają oczywiście jakieś rozkrzyczane jednostki, które często nauczyciele i nauczycielki uważają za takie, które się nie umieją dostosować. Taka właśnie werwa, rozkrzyczenie to jest coś, do czego powinno mieć prawo każde dziecko niezależnie od płci. WenDo odróżnia się od zwykłej samoobrony fizycznej. Tu nie wystarczy to, że Ty pójdziesz i nauczysz się kopnąć czy uderzyć. WenDo jest przeciwdziałaniem ewentualnej przemocy fizycznej, przemocy psychicznej ale też każdej innej przemocy, symbolicznej, ekonomicznej, przemocy, w której ogromna ilość kobiet w Polsce trwa. I o tym też mówimy na WenDo. O tym jak podejmować ważne decyzje, jak bronić się w ważnych sytuacjach nie tylko fizycznie, nie tylko w momentach takich napaści, bo bardzo wiele kobiet myśli, że WenDo nie jest dla nich bo one nie doświadczyły takiej przemocy, że to jest bardzo abstrakcyjne. Przemoc to tak ogromny i różnorodny wachlarz, jest tak głęboko zakorzeniona w naszym społeczeństwie, że bardzo często kobiety i inne osoby z grup narażonych na przemoc internalizują to jako coś normalnego, coś co po prostu jest częścią ich życia. Nawet ja myślę, że podświadomie osoby czują, że to nie jest sytuacja komfortowa, że są w słabej relacji czy mają taką słabą sytuację w pracy czy non stop słyszą te wszystkie seksistowskie dowcipy w towarzystwie. No większość prawdopodobnie z krzywym uśmiechem się uśmiechnie ale tak w głębi duszy jakiś zgrzyt się może pojawić, mniej lub bardziej. Jeżeli chodzi o WenDo w Polsce, to ta metoda pracy, która przyszła tutaj z zachodu za sprawą niemieckich trenerek i jednej z feministycznych organizacji polskich. W 2001 roku zdaje się rozpoczęła się pierwsza akademia dla pierwszych polskich trenerek, ja jestem absolwentką drugiej Akademii WenDo w Polsce. I tak naprawdę 15 lat WenDo ma swoją historię w naszym kraju ale wydaje mi się, że cały czas nie jest popularną metodą. To głównie związane jest z tymi tematami, które wymieniłam już wcześniej czyli z takim myśleniem, że to co nigdy nie wydarzyło mi się z życiu, nigdy mi się nie wydarzy albo też wypieraniem albo z nie zdawaniem sobie sprawy z tego jak dużej nierówności kobiety doświadczają. Na ile rzeczy muszą się zgadzać przez zaciśnięte zęby, chociaż nie chcą. I co jest jeszcze istotne dla mnie na przykład, WenDo jest jeszcze o więziach między kobietami. To jest odbudowa więzi, zaufania, siostrzeństwa. Siostrzeństwo, które jest między kobietami, ono zostało gdzieś totalnie utracone z różnych powodów. Niekiedy słyszę po warsztatach, że siostrzeństwo i ta więź jest czymś czego po raz pierwszy w życiu doświadczyły. Dla mnie to jest szokujące. Żyjąc między innymi kobietami przecież na co dzień. Pracując z nimi, mieszkając, mając rodziny, grona przyjaciółek. To jest też miejsce, w którym bardzo często mogą powiedzieć o swoich doświadczeniach, często pierwszy raz w życiu i podzielić się tym z innymi kobietami. I usłyszeć, że nie są z tym wszystkim same, że jakby to doświadczenie nierównoważności, nierówności, niesprawiedliwości, gorszego traktowania, że to jest jakaś taka epidemia, jeżeli chodzi o kobiety i osoby z grupy mniejszościowej.
Ja bardzo potrzebuję jeszcze powiedzieć jedną rzecz, żeby nie było, że po prostu WenDo jest cały czas o tej przemocy i tylko ta przemoc i przemoc. Bo oprócz tego, naprawdę nie trzeba mieć poczucia, że się doświadcza nierówności i przemocy, żeby pójść na warsztaty. Bo WenDo przede wszystkim jest totalnie niesamowitym doświadczeniem empowermentowym, wzmacniającym, siostrzańskim, takim w ogóle dającym super kopa. Takim momentem, w którym można też poznać się z innymi kobietami, pogadać, wzmocnić się. WenDo dotyczy takich sfer twojego życia, które są fundamentem do twojego domu. Czyli do ciebie, do twoich granic, do twojego poczucia własnej wartości. Takiego wzmocnienia siebie jako osoby, kobiety, człowieka.

 

Zdjęcie z prywatnego archiwum Leny.

Zdjęcie z prywatnego archiwum Leny.

Klaudia: Mówisz o tym, że WenDo nie jest popularne ale ja zauważyłam też taką zależność, że odkąd dobiegła końca druga Akademia Treningu WenDo, to tych warsztatów pojawia się coraz więcej. Bo z tego co co wiem organizowałyście z innymi trenerkami warsztaty w Karpaczu, że cykliczne się pojawia trening WenDo np. w szkołach dla uczennic i dla nauczycielek…

Lena: No z tą cyklicznością to bym jednak tak nie przesadzała.

Klaudia: No tak, ale powiem Ci, że tak naprawdę przed tą Akademią Treningu WenDo, ja słyszałam o tej metodzie, nie doświadczałam tego wcześniej ale nie widziałam też, żeby było dużo tych warsztatów na rynku. Teraz widzę, że tak naprawdę ruch powoli zaczyna się rosnąć. To jest moje zdanie. I mam taką nadzieję, że tych warsztatów będzie więcej, że kobiety nagle zobaczą, że potrzebują tego, że to jest ważna rzecz. A ja się Ciebie też chciałam zapytać skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie i WenDo, empowermentem i consentem.

Lena: A mogę jeszcze wcześniej odnieść się do tego WenDo? Bo to jest dla mnie istotne.

Klaudia: Tak, jasne.

Lena: Bo rzeczywiście jest tak jak mówisz, że jak skończyła się druga akademia to po prostu pojawiło się w Polsce więcej trenerek, które organizują warsztaty i niesamowicie się zaangażowały w to. Współpracują z organizacjami pozarządowymi albo same prowadzą te organizacje. Są niekiedy też trenerkami innych metod przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji. Ja mam wrażenie, że rzeczywiście pojawił się jakiś taki przełom. W Lublinie podejmowałam wiele prób, żeby te warsztaty się wydarzyły. I one się w większości nie wydarzały. One się wydarzały najczęściej jeśli były organizowane tak na zasadzie, że grupy same się zbierały. W sensie jedna osoba przyszła z koleżanką, porozmawiała z drugą, trzecią, czwartą, pomyślałyśmy o sali i zrobiłyśmy to rzeczywiście. Albo na przykład zaprosiła mnie szkoła albo ja się dogadałam ze szkołą, albo też zorganizowałyśmy z ramienia Fundacji. Muszę też przyznać, że pracuję w wielu innych miejscach aniżeli Lublin. Bo i we Wrocławiu prowadzę, w Poznaniu i w wielu innych miastach oraz za granicą. Jednak wzmocnienie byłoby wtedy, kiedy w Lublinie byłyby przynajmniej raz w miesiącu warsztaty dla grupy dziewczynek i dla grupy kobiet dorosłych. To jest totalnie możliwe, bo naprawdę w swojej historii pracy trenerskiej nigdy nie spotkałam się z tym, żeby któraś z dziewczyn albo kobiet dorosłych wyszła po warsztacie bez satysfakcji. Raczej miały niedosyt. Są też warsztaty podstawowe i kontynuacje. My to tak czasami roboczo nazywamy. Materiałów pracy, metod pracy i zasobów mamy bardzo dużo. Podstawowy warsztat trwa dwa dni, dwa razy po 6 godzin. Teraz staram się, żeby jednak robić te warsztaty kontynuacyjne częściej, naprawdę o takiej pogłębionej już bazie, zasobach emocjonalnych, zasobach wiedzy, kiedy już też coś się wydarzyło w tych osobach często. Już wiedzą na przykład na czym chciałyby bardziej popracować. Mają jakieś pytania, potrzeby i to jest już inna jakość pracy dla tych osób, że oprócz takiego niesamowitego odkrycia i entuzjazmu i radości, w takiej sytuacji totalnie fajnej, decyzyjnej, siostrzańskiej pojawiają się już konkretne potrzeby nad czym właśnie one by chciały dalej pracować.

Klaudia: A skąd to zainteresowanie?

Lena: Właśnie tak jak Ci wcześniej powiedziałam, że dla mnie w ogóle takie pytanie się osoby, która działa w ruchu feministycznym, w ruchu empowermentowym, równościowym o to dlaczego się tym interesuje, jest trochę właśnie takim pytaniem na zasadzie jakby zapytać osobę dlaczego ważna jest jej godność, równe traktowanie. Ja na przykład jako biologiczna kobieta, powiedzmy jak wiele innych kobiet doświadczam różnego rodzaju nierówności. Jestem ich świadoma. Bo też na drodze edukacji, doświadczeń zawodowych, doświadczeń pracy bazującej na więziach społecznych, na sprawach społecznych, na problemach społecznych, więcej rzeczy widzę. Wydaje mi się, że to nie jest kwestia, że ktoś czegoś nie ma, tylko kwestia widzialności tego. Każda osoba chce być dobrze i godnie traktowana. Tylko często nie posiada świadomości, że coś czego doświadcza jest nie w porządku. Bardzo często nie zdaje sobie prawy, że może to zmienić. Że ma taką decyzyjność. Więc wiesz, ja skończyłam studia dziennikarskie, zajmowałam się nowymi mediami i do tej pory trochę się nimi zajmuję hobbystycznie. Mogłabym pracować w agencji interaktywnej. Po tym jak rozpoczęłam studia doktoranckie zajmując się ruchami genderowymi i feministycznymi, to już wtedy wiedziałam, że praca w agencji interaktywnej może być fajną pracą na etacie, rozwijającą, rozwojową. No bo to jest fajna praca, nie? Ale myślę sobie, że ja czuję w sobie duże zasoby do tego, żeby pracować trenersko, żeby się rozwijać. Teraz cały czas inwestuję w swój rozwój, w kwietniu jadę na kolejne warsztaty pracy nad opresją kobiet, które odbędą się w Berlinie. Jest to dla mnie ważne, feminizm jest dla mnie ważny, ruch kobiecy jest dla mnie ważny, równe traktowanie. Ja widzę, że to ma ogromną wartość i to się naprawdę opłaca. Równe traktowanie kobiet w państwach opłaca się nawet na poziomie ekonomicznym, z czego bardzo często władze nie zdają sobie sprawy. Bo równe traktowanie kobiet, przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet to są zyski na poziomie finansowym, które są ogromne w momencie gdy mówimy o opiece psychologicznej, opiece medycznej kobiet doświadczających różnych przemocy, kiedy mówimy o zwolnieniach lekarskich. O zwolnieniach różnego typu albo kiedy mówimy o kobietach niepracujących. To są ogromne koszty, które państwo ponosi, że jest jedna grupa osób w Polsce, czy w innym państwie, która nie jest w stanie czerpać tych samych korzyści z praw obywatelskich. A też z powodu doświadczania szerokiej przemocy. Mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie jest bardzo prymitywne zaleczanie tych problemów, bo właśnie nie myśli się prewencyjnie. W Polsce jest wiele grup, które doświadczają przemocy, również grup do których należą mężczyźni. Niemniej często się słyszy, jak niektórzy m.in. nasi politycy mówią, że przemoc nie istnieje, że rasizm nie istnieje w Polsce, że przemoc wobec kobiet nie istnieje w Polsce, że antysemityzmu nie ma w Polsce. A w ogóle taka społeczność jak geje i lesbijki i osoby trans to w ogóle to jest tak mało ludzi, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Że ta grupa nie ma żadnego znaczenia w społeczeństwie. Ostatnio widziałam taką grafikę w związku z tym, że w jakimś sądzie w Polsce oświadczono, że osoba homoseksualna nie doświadcza żadnego rodzaju nierówności i dyskryminacji w związku z prawami obywatelskimi do zawierania związku partnerskiego, bo przecież prawo w Polsce pozwala na to, żeby założyć rodzinę i wziąć ślub z osobą przeciwnej płci i jakby czerpać z tych kwestii korzyści. To jakby powiedzieć po prostu chrześcijanom w Syrii, że nie są dyskryminowani ponieważ równie dobrze mogą przejść na islam i spełniać swoje potrzeby religijne w meczetach. Ja mam wrażenie, że właśnie w Polsce jest taka paranoja. Ja jej do końca nie rozumiem. Kiedyś na przykład za PRLu i w ZSRR była taka propaganda, która mówiła o tym, że w krajach Związku Radzieckiego nie ma zbrodni, nie ma mniejszości i nie ma innych rzeczy bo to jest imperialistyczny wymysł, to tylko w krajach jadowitego i furkoczącego imperializmu są tego typu zjawiska. Ja mam w ogóle wrażenie, że w Polsce się mało zmieniło pod tym kątem. Więc odpowiadając na Twoje pytanie dlaczego mnie to zainteresowało – czuję, że to jest wartościowa praca. Praca ze zmianą społeczną, którą naprawdę można osiągnąć, którą widać. Ja zmianę widzę nawet po jednym warsztacie. A poza tym te wszystkie projekty, które tworzymy czy konferencje, wydawanie publikacji, spotkania, wymiany, to jest w ogóle niesamowity przepływ inspiracji i kompetencji i rozwoju społecznego. Bo o to wszystko chodzi. O rozwój społeczny. To jest nic innego. Praca którą ja wykonuję to jest praca rozwoju społecznego na różnych etapach, na różnych płaszczyznach. Praca artystyczna, którą chcę wykonywać, którą wykonuję teatralnie, to też jest rozwój świadomości. To nie jest coś, co zostanie wykonane i zostanie włożone do szuflady. To jest coś, co oddziałuje na ludzi w jakiś sposób.Na różnych poziomach. Czy to teatralnym, artystycznym czy trenerskim czy wszelakim innym.

Klaudia: Chciałabym wrócić do naszego głównego tematu czyli do WenDo. Mówiłaś wcześniej o tym, że tak naprawdę jak robicie warsztaty one są dwudniowe, tak? I wspomniałaś, że jakby jest pierwszy stopień i jest drugi stopień. Możesz powiedzieć czym to się różni. Co robicie na pierwszym stopniu, a co na drugim stopniu?

Lena: No tak, powiedziałam to dość tak skrótowo o poziomie podstawowym i kontynuacji. Ona może być, ale nie musi być. Ja bardzo polecam, żeby była oczywiście. Bo to jest pogłębianie pracy nad sobą i procesem grupowym. Warsztat podstawowy trwa 12 godzin po 6 godzin dziennie. Mówię tutaj o godzinach zegarowych bo godzin trenerskich mamy wtedy 16 zdaje się. Drugi stopień trwa podobnie. Na pierwszym stopniu pracujemy z elementami obrony fizycznej i komunikatem, samoobroną psychiczną, asertywnością, z głosem i z ciałem. Uczestniczki wtedy mają możliwość wejścia w nową sytuację, nowy świat. Jakby zadania sobie wreszcie różnych pytań. I dla mnie dlatego tak ważna jest kontynuacja bo ona pozwoli odpowiedzieć sobie na te pytania, które być może postawione zostały sobie po pierwszym warsztacie. No i w tej kontynuacji tak samo jest praca z głosem, pogłębienie innych technik samoobrony fizycznej. I też samoobrony z parteru, z sytuacji leżenia. Bardzo niebezpiecznych sytuacji dość często. No i również praca nad asertywnością, nad granicami, decyzyjnością, sprawczością. Są też warsztaty dla dziewczynek one są raczej takie tylko podstawowe, bo też jest tak, że na przykład dziewczynki są dziećmi więc mają możliwość doświadczenia tych warsztatów na różnych poziomach swojej socjalizacji.

Klaudia: Wspomniałaś też wcześniej jak rozmawiałyśmy o Akademii Treningu WenDo, o tym czym się zajmujesz, i wspomniałaś o czymś takim jak consent. Mogłabyś powiedzieć czym jest consent?

Lena: Jakby jesteś pewna, że wspomniałam consent?

Klaudia: Tak.

Lena: Być może. To są warsztaty o zgodzie i granicach w kontekście relacji intymnych, w kontekście relacji, ale nie tylko. I to są bardzo ważne warsztaty zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn, które mówią o granicach. Które pozwalają sobie zbadać te granice. Poczuć je w jakiś sposób. I one też mogą być takie podstawowe i takie pogłębione. Mam wrażenie, że często jest tak, że być może nie wiemy gdzie są nasze granice. Warsztaty consentowe, tak samo jak warsztaty WenDo, są laboratorium przestrzeni, w której Ty możesz doświadczać w gronie, które nie zrobi Ci żadnej krzywdy. Wśród bardzo prywatnej i intymnej atmosfery, takiej gdzie naprawdę piszemy sobie kontrakt, dbamy o to, żeby zachowywać tajemnice naszych opowieści, dbamy o siebie i swoje bezpieczeństwo, o uważność, o nieprzekraczanie granic. To jest ten moment, że można sobie te granice na przykład sprawdzić w jakiś sposób. Popracować nad nimi.

Klaudia: A jak byś zachęciła inne kobiety i osoby socjalizowane do robi kobiet, żeby doświadczyły WenDo i consentu? No bo wiadomo, jeżeli są kobiety, osoby socjalizowane do roli kobiety, świadome, że codziennie mogą się spotykać z jakimiś formami przemocy i nierówności ale na przykład są osoby, które mieszkają w mniejszych miejscowościach lub miastach, doświadczają tej przemocy ale jednak nie patrzą na to w taki sposób, że coś takiego jednak byłoby im potrzebne. W jaki sposób mogłabyś je zachęcić, powiedzieć, że jednak to jest ważne?

Lena: Przede wszystkim ja myślę, że zaczynając od consentu, ja bardzo zachęcam i kobiety i mężczyzn do tego, żeby takiego warsztatu doświadczyć bo w ogóle dla mnie consent to jest dobry seks, w przyszłości. To jest uważność na drugą osobę, to jest dbanie o drugą osobę, to jest dbanie o siebie przede wszystkim, o świadomość swoich granic i też świadome mówienie nie, w momencie, w którym dzieje się coś na co nie masz zgody. To jest też wychodzenie do świadomości, że ja nie mogę mieć też na coś zgody. Zacznijmy od tego. Więc niezależnie od płci, orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej jakby zachęcam wszystkie osoby, do tego, żeby popracować też nad tym, albo poeksperymentować po prostu, bo na warsztatach consentowych jest fajna sytuacja eksperymentu. Naprawdę nie robimy tam żadnych takich rzeczy typu: nie rozbieramy się, nie dotykamy się w miejscach, w których nie chcemy być dotykane albo nie dotykamy się w ogóle. To jest taka trochę praca z ciałem, gdzie dotyk jest, gdzie bliskość jest nieunikniona ale to nie są warsztaty, na których mają miejsce jakiekolwiek rzeczy związane ze sferą seksualności. My o tym gadamy w teorii. To nie są warsztaty na zasadzie praktyki, takiej wiesz… Więc rozmawiamy o tym i po prostu rozmyślamy i ćwiczymy różne możliwości tak naprawdę stawiania i rozpoznawania granic. A co do WenDo to przede wszystkim uważam, że im więcej kobiet i dziewczynek doświadcza WenDo, tym świat jest lepszy. Tym świat jest silniejszy, tym kobiety są silniejsze. Na prawdę. To też jest niesamowicie taka satysfakcjonująca praca. Widzę, jakie uczestniczki są często szczęśliwe, że odkrywają czasem oczywiste oczywistości, takie na zasadzie, że mają prawo powiedzieć „nie”, mają prawo postawić granicę. Ja uważam, ze niesamowitym prezentem dla każdej kobiety jest właśnie WenDo. Niesamowitym prezentem od rodziców, jest WenDo dla córki. Niesamowitą dbałością pedagogiczną w szkołach byłaby organizacja WenDo dla nastolatek i dziewczyn. Bo to też jest inwestycja w silne i świadome społeczeństwo. W silne i świadome kobiety. W dowartościowywanie, w odzyskiwanie i wydobywanie wartości i siły, którą one cały czas mają, tylko trzeba po prostu lekko im wskazać drogę do tego. Podejrzewam, że jednak większość ludzi chce żyć w społeczeństwie, w którym nie będzie doświadczać przemocy i nierówności. Żeby ta godność człowieka była godnością niezależnie od płci. Niezależnie od bycia w grupie mniejszościowej i może na tym się warto właśnie skupić. Właśnie ta godność jest najważniejsza. No i że o to warto dbać. Wydaje mi się, że WenDo jest niesamowitym doświadczeniem w ogóle mocy siostrzańskiej, takiego wyżycia się też czasem, wykrzyczenia, no wyskakania, wyrzucenia z siebie różnych rzeczy, które czasami latami kamieniem na sercu leżą. To jest ten moment, w którym to się może wydarzyć. No i moment takiej fajnej energii, takiej naprawdę grupowej energii, bezpiecznej na tyle ile uczestniczki same wraz z osobami prowadzącymi sprawią, że ta przestrzeń będzie dostosowana i bezpieczna. No ale do tego się dąży. Dążymy zawsze do bezpieczeństwa i komfortu. No generalnie jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które można by jeszcze powiedzieć o WenDo, no ale przede wszystkim na WenDo warto przyjść. Bo mówić teoretycznie to możemy bardzo dużo ale jakby doświadczenie się temu nie równa. No a co do mniejszych miejscowości jest tak, że generalnie trenerki przyjeżdżają w różne miejsca i do takich też. Z resztą ja jako osoba, która prowadzi własną działalność gospodarczą i fundację jestem totalnie mobilna i jakby na taką mobilność zawodową stawiam. To jest dla mnie ważne, żeby właśnie pracować tam gdzie potrzeba, żeby ta praca się właśnie wykonała.