„Demakijaż” w wydaniu Jolanty Prochowicz i Joanny Bednarczyk.

Ten wywiad jest inny niż większość, które kiedykolwiek przeprowadziłam. Dużo w nim osobistych opowieści i anegdot, solidarności i siostrzańskiej mocy. Tak naprawdę ta rozmowa przepełniona jest intymnością i bliskością kobiecej przyjaźni, a Festiwal Demakijaż to temat poboczny. Z resztą zobaczcie same_sami. Z Jolantą Prochowicz oraz Joanną Bednarczyk – organizatorkami „Demakijażu” Festiwalu Kina Kobiet.

Jak w tym roku wygląda Demakijaż? Co zostało, co zmieniłyście, a jakie rzeczy pojawią się po raz pierwszy?

Jola Prochowicz: Linia tematyczna nam się zmieniła.

Aśka Bednarczyk: Ale zostało to, że jest linia tematyczna 🙂

Jola: Tak, zostało to, że Demakijaż się odbywa i posiada linię tematyczną, natomiast już szczegóły są inne. W ubiegłym roku przyglądałyśmy się kobietom w różnym wieku. Od dzieciństwa przez wczesną dorosłość, późną dorosłość i w końcu starość. A w tym roku tą linią tematyczną są różne szerokości geograficzne. Chcemy zobaczyć jak feminizm wygląda w różnych miejscach na świecie.

Aśka: Poza tym w tamtym roku było trochę tak, że sytuacja finansowa była dramatyczna. Nie było funduszy. W tym roku mamy pieniądze w ramach Stypendium Prezydenta Miasta Lublin, plus wsparcie finansowe z Centrum Kultury w Lublinie. Poza tym zorganizowałyśmy zrzutkę, na której osoby zainteresowane wsparciem Festiwalu, mogą się dorzucić do jego organizacji. Dzięki temu filmów jest więcej i są to naprawdę dobre i nowe produkcje. To nie znaczy, że filmy, które były w ubiegłym roku, były słabe, ale tym razem postawiłyśmy na kino festiwalowe. Jest dużo filmów, które będzie można obejrzeć na Demakijażu przed dystrybucją kinową. Są takie, których póki co, w Polsce w ogóle zobaczyć nie można.

Jola: Będziemy, tak jak w ubiegłym roku pokazywać kobiety w różnym wieku i na to będzie ta nowa nakładka, czyli kobiety w różnych częściach świata i feminizm w różnych częściach świata. O tym też będą dyskusje festiwalowe. Zastanowimy się nad tym jak to jest być feministką w Europie Zachodniej, jak to jest być feministką w Afryce, w Azji, o jakie rzeczy się walczy, co jest priorytetem w zależności od światopoglądu, od zaplecza finansowego,kultury i religii.

Aśka: No i w tym roku też bez skrupułów używamy tego słowa FEMINIZM. Choć w naszym przekonaniu to był feministyczny festiwal od samego początku. Ale miałyśmy trochę takie poczucie, może to nieładnie z naszej strony, że to wiesz, było brzydkie słowo na F. Chciałyśmy też zdobyć  zaufanie ludzi, którzy z feminizmem na co dzień się nie identyfikują. Ograłyśmy sobie to tak, że to był festiwal kina kobiet, kobiecy, dziewczyński, a słowo feminizm nie pojawiało się często. W tym roku nie boimy się tego używać, bo po prostu mamy to gdzieś. Jeżeli ktoś nie chodzi na wydarzenia z feminizmem w tytule, to traci. Tyle.

Jola: No i też bardzo dorosłyśmy w tym swoim feminizmie.

Aśka: Po drugie to nam się też trochę realia zmieniły, a po trzecie jest już wyrobiona opinia o tym festiwalu i ludzie wiedzą czego się spodziewać i raczej nikt nie przeżyje szoku, że teraz to jest festiwal feministyczny a w ubiegłym roku był festiwal kina kobiet. Bo to jest dokładnie ta sama impreza.

Jola: I po rozmowach z różnymi kobietami mam takie doświadczenie, że my potrzebujemy ciągłości narracji feministycznej. Rezygnacja z tego słowa jest strasznie złym pomysłem, nigdy nie zbudujemy swojej tożsamości nie wiedząc co zrobiły wcześniej dziewczyny, kobiety dla naszych praw i jeżeli ja siebie nie będę nazywać feministką i nie będę się odnosić do tego co było wcześniej, nawet krytycznie, to zawsze będę miała te problemy z identyfikacją i tak mną będzie miotać. Ten ostatni rok był bardzo potrzebny na to dookreślenie. Tak, to jest festiwal feministyczny.

Aśka: Już nie musimy udawać, żeby przyciągnąć, bo Ci co się przyciągneli to już z nami zostali.

Czy Festiwal organizujecie same, we dwie, czy ktoś Wam pomaga?

Jola: Mamy bardzo duże wsparcie logistyczne, merytoryczne oraz finansowe od Centrum Kultury w Lublinie.  To jest instytucja bez której Demakijażu w takim kształcie by nie było.

Aśka: No i wiadomo, mamy wsparcie od Homo Faber, ekipa antydyskryminacyjna  organizacji zatroszczy się finansowo o dostępność festiwalu dla osób z niepełnosprawnościami. To nie będzie znowu tak, że wszystkie filmy będą dostępne dla osób z niepełnosprawnością wzroku ale jest to praktycznie niewykonalne, dlatego, że tych filmów z audiodeskrypcją jest po prostu bardzo mało do wyboru, fundusze mamy skromne, a same jeszcze nie umiemy robić audiodeskrypcji.

Jola: Choć uczymy się przy tym festiwalu tylu nowych rzeczy, że pewnie tego też się w końcu nauczymy. Staramy się jednak, żeby był to dostępny festiwal. Będzie jeden film z audiodeskrypcją. Wszystkie dyskusje będą tłumaczone na język angielski, na język migowy, Centrum Kultury również jest przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową, więc też można się do nas zwrócić z każdym pytaniem w tej kwestii.

A jak wygląda dostępność festiwalu dla osób dla których kupno biletu do kina jest finansowym wyzwaniem albo dla osób z zagranicy?

Jola: Chcemy, żeby forma festiwalu była dostępna dla wszystkich niezależnie od możliwości finansowych. Wszystko będzie za darmo. Wstęp na wszystkie imprezy, dyskusje, filmy, koncerty będzie wolny. To też jest nasz priorytet, żeby nie różnicować pod tym względem naszych odbiorców i odbiorczyń, żeby każda osoba mogła wejść i obejrzeć te filmy. Dlatego też założyłyśmy zrzutkę – jeśli ktoś chce nam pomóc i za film, który za trzy tygodnie obejrzy zapłacić, będziemy szczęśliwie oraz wdzięczne (i unikniemy pożyczki w parabanku, hi, hi), ale jeśli ktoś nie może przyjść do kina, bo bariera, 30, 20, 15 zł jest nie do przeskoczenia, to my zapraszamy.

Aśka: Zależy nam też, żeby filmy były dostępne też dla osób, które przyjeżdżają z zagranicy, więc podjęłyśmy decyzję, że wszystkie filmy będą w języku angielskim. Bo założyłyśmy, że osoba przyjeżdżająca do Polski nie musi mówić po polsku, ale na pewno mówi po angielsku. Wszystkie spotkania i debaty również będą tłumaczone w trakcie. Z doświadczenie też wiemy, że nie przychodzi tak dużo osób anglojęzycznych. Tzn przychodzą głównie na filmy, ale już na debaty nie zostają. Także to tłumaczenie nie będzie takie ze sceny, tylko ta osoba  dostaje swojego tłumacza czy tłumaczkę.

Skoro już jesteśmy przy odbiorcach i odbiorczyniach Festiwalu. To może powiecie jak to wygląda w praktyce. Kto przychodzi na filmy, debaty i inne  wydarzenia w ramach Festiwalu?

Jola: Wyciągamy wnioski z ubiegłego roku i widzimy, że Festiwal ma bardzo zróżnicowaną widownię. Przychodzą dziewczyny licealistki, przychodzą starsze panie, które pod koniec częstują cukierkami i mówią, że film był wspaniały. To też jest dla nas strasznie cenne, że to nie jest festiwal, który dzieli pokoleniowo. To jest miejsce spotkań nie tylko siostrzańskich, ale takie też symbolicznego spotkania matki z córką. Taka też będzie jedna z debat. Porozmawiamy sobie też o trzech pokoleniach feminizmu i feministek w Polsce. I porozmawiamy też nie tylko o tym co znaczy feminizm na różnych szerokościach geograficznych ale też co znaczyło być feministką dla naszych matek, dla naszych babć i dla nas, bo to nie są do końca te same rzeczy.

Aśka: Mężczyźni też przychodzą i też mogą przychodzić, bo o to się często ludzie pytają.

Jola: A ja się zawsze pytam, czy na festiwal kina dokumentalnego przychodzą tylko dokumenty? 🙂 Bo to też jest ciekawe kulturowo. Jeżeli film jest męski, to jest domyślnie jednak dla wszystkich. A jeżeli coś jest literaturą, filmem, dyskusją kobiecą, to znaczy, że to jest tylko dla kobiet i obecność mężczyzn bywa postrzegana jako coś dziwnego. My staramy się pokazać, że kino kobiece, to kino, które traktuje kobietę podmiotowo jako bohaterkę herstorii i to jest po prostu dobre kino, które nie ignoruje połowy ludzkości i ono jest jak najbardziej zarówno dla mężczyzn i dla kobiet. No i też wyrosłyśmy z umizgiwania się do męskiej widowni. Po prostu zapraszamy.
Bardzo też nam zależy na kobiecym doświadczeniu, na girlpower. To festiwal, na którym mamy czuć się bezpiecznie, a jeżeli będziemy miały jakieś trudne przemyślenia, żebyśmy mogły je bezpiecznie powiedzieć w tej przestrzeni i dyskusji dookoła festiwalowej.

Aśka: To jest festiwal kina kobiet i to ma kilka znaczeń. Po pierwsze pokazujemy filmy robione przez kobiety ale też pokazujemy filmy robione przez mężczyzn ale takie, w których bohaterki są kobietami. Także to nie jest tak, że nie będziemy miały żadnego gościa, żaden mężczyzna się nie pojawi. To nie jest tak, że chcemy mężczyzn wykluczyć. To jest częsty zarzut, który się pojawia kiedy robi się coś feministycznego. To bezpodstawny zarzut.

Jakie filmy pokazujecie na festiwalu? Czym się kierujecie przy ich selekcji i doborze?

Aśka: W tym roku chciałyśmy zrobić tak, żeby przynajmniej było pół na pół – twórczyń i twórców. Wymarzyłyśmy sobie, żeby przynajmniej połowa filmów była reżyserowana przez kobiety i przypadkowo okazało się, że tak będzie. Kierowałyśmy się osobowościami bohaterek, tym, czy intryguje nas dany scenariusz, no i tym, czy film jest po prostu dobrze zrobiony. To jest zawsze subiektywne, dlatego przez ten festiwal bardzo mocno przebijają nasze osobowości. Gdy układałyśmy wstępny program to okazało się, że jednak jest więcej filmów kobiet. To też pokazuje, że w kinie jest generalnie mniej reżyserek kobiet, ale jeżeli chodzi o filmy o tematyce kobiecej, to częściej robią te filmy kobiety niż mężczyźni.

Jola: Ja jestem też ciekawa reakcji widowni, gdy będą oglądać, czy będą się zastanawiać czy kobiety mają inną wrażliwość w pokazywaniu rzeczywistości, czy to była reżyserka czy reżyser.

Aśka: Jola np. zawsze chce, żeby był chociaż jeden film o kobiecie, która pracuje na uniwersytecie.

Jola: W tym roku nie przeforsowałam tego! <śmiech>

Aśka: A ja co roku chcę zapraszać Siksę.

Jola: Bo Asia jest taka bardziej zaangażowana w ten obszar muzyczny i to pole jej zupełnie oddałam. A ja szukam tych filmów i później się z tym konfrontujemy.

Aśka: No i wtedy odrzucam te filmy o kobietach na uniwersytecie. <śmiech>

Jola: A ja wtedy mówię, że SIKSY w tym roku nie będzie. <śmiech> Ale za rok może będzie, no i może będzie też film o kobietach pracujacych na uniwersytetach <śmiech>

Aśka: Ciężki będzie program w tym roku. Mam wrażenie, że w ubiegłym roku było więcej śmiechu, a w tym roku to będą trudne historie. Nie chcę zniechęcać, może to też zachęci kogoś, będą głównie poruszane trudne sprawy.

Jola: Będą. Jeżeli te filmy nami mocno potrząsną, będziemy potrzebowały odreagowania, to muzycznie też się będzie działo. Więc zawsze można po filmach przyjść do podziemi CK i wytańczyć czy wyskakać to wszystko. Zaznacz koniecznie, że na potrzeby tego wywiadu zdradzimy też co przygotowałyśmy muzycznie.

Aśka: Będzie zespół Wilcze Jagody, który jest dość znany i ja miałam głosy od wielu osób, i ty Klaudia nie jako jedyna mi podesłałaś ich twórczość i pisałaś, żeby zorganizować im koncert na festiwalu.A na rozpoczęcie w środę zaplanowałyśmy koncert Gangu Środmieścia czyli Karolina Czarneckiej, Magdy Dubrowskiej i Neli Gzowskiej. Będzie też berliński zespół Two Times Twice. Poza tym wymyśliłyśmy sobie, że będzie potańcówka, Demakijaż Muzyczny i to prawdopodobnie będzie mało wykwintne, jeżeli chodzi o miksowanie muzyki.

Jola: Tak, bo my we dwie staniemy sobie po prostu za tymi konsoletami.

Aśka: I będziemy puszczać dziewczyńskie, feministyczne piosenki.

Czy w repertuarze Demakijażu znalazło się miejsce dla filmów, które poruszają tematykę queer i niebinarności?

Jola: Jasne, mamy film o pierwszej miłości lesbijskiej – bardzo subtelny i ciepły, choć z gorzkim zakończeniem. I jeszcze będzie pokazany film, w którym pytanie o cielesność i granice płciowości, a także o binarność podziału na płci zostaje bardzo wyraźnie postawione to “Fantastyczna kobieta”. Jedną z głównych bohaterek filmu otwarcia “Pomiędzy” jest lesbijka, która walczy o niezależność w konserwatywnej palestyńskiej rodzinie. Wszystkie te filmy bardzo polecam, są kawałkiem dobrego inkluzywnego kina, które prowokuje do pytania o podstawy naszej kultury i związanych z nią klisz światopoglądowych.

 

A tak poza Festiwalem, bo ciągle odnosimy się do jego programu, do tego co się wydarzy a co nie. To ciekawa jestem czy praca przy Demakijażu Was jakoś wzmocniła w Waszej przyjaźni?

Jola: To może się zwierzymy <śmiech>. Raz się pokłóciłyśmy mocniej, to było przy pierwszej edycji. Chodziło o jakąś pierdołę.

Aśka: Ojeju, bo Jola mi kazała zrobić jakąś rzecz, a ja nie umiałam tego zrobić a wcześniej też kazała mi zrobić jakąś rzecz i ja też nie wiedziałam jak ją zrobić, i ona pewnie też nie wiedziała jak to zrobić, dlatego mi kazała. I ja byłam zła po pierwsze, że ona mi to każe, bo mamy równy status i byłam wściekła, że ktoś mi coś w ogóle każe i powiedziałam, że tego nie zrobię, bo nie wiem jak, no i za pięć minut znowu powiedziałam, że tego nie zrobię bo nie wiem jak, a Jola powiedziała “Tego nie, tamtego nie, nic nie, wszystko nie!”. I to było raz.

Jola: Kurcze, ja tego nie pamiętam. No, ale ja  mam tę słabość, że mam strasznie krótką pamięć i można mi dużo rzeczy wkręcić. Ale ogólnie to bardzo nas wzmacnia ta praca razem. Ja powiem może za siebie, że praca w takim duecie dużo uczy i jeżeli chodzi o przyjaźń to jesteśmy teraz bardziej przyjaciółeczkami.

Aśka: Ja w ogóle myślę, że gdybyśmy się nie polubiły, to nawet nie zaczęłybyśmy robić Demakijażu razem. Bo nam się dobrze wspólnie pracuje.

Jola: Tak, i też w różnych rzeczach jesteśmy dobre i mimo, że mamy kilka takich cech zupełnie podobnych do siebie i to nam pozwoliło razem pracować, to też mamy sporo takich zupełnie różnych. To jest fajne i też rozwijające mocno. Bardzo sobie pomagamy. A wiesz, my jako dziewczyny nie jesteśmy socjalizowane do współpracy ze sobą, tylko do rywalizacji. My to chcemy społecznie przełamać, ale w sobie też musimy bardzo dużo przepracować. Bo ten festiwal to jest takie nasze dziecko i jeżeli obie się nie zepniemy to nic nie wyjdzie. Ja bardzo dużo rzeczy nie mówię od początku i we mnie gdzieś to się dusi. Dopiero po czasie wybucha z jakąś nieproporcjonalną do całej sprawy siłą. Przy tej pracy uczę się cały czas od początku mówić, co jest dla mnie ważne w tym czy innym aspekcie. Uczę się tego od Asi i to jest ekstra. Ja polecam w ogóle dziewczyńską współpracę.

Aśka: Ja właśnie też i tak się zastanawiam, bo to się często czyta, po prostu to się pojawia na blogach, na fejsie, jak dziewczyny wylewają żale, że coś tam im się udało ale zaraz pojawiło się grono jakiś zawistnych dziewuch, które im to chciały zabrać, to ja nie wiem o co chodzi. W ogóle nie wiem o co chodzi. Ja nie mam takich doświadczeń życiowych. A już Demakijaż pokazuje mi zupełnie coś innego. Klaudia tak jak jest z tobą, od samego początku chcesz nam pomagać, wciąż spotykamy dziewczyny, które bezinteresownie robią coś dla Demakijażu.

Jola: Pomagają nam też mężczyzni, na przykład Pawcio, który robi nam filmiki promujące festiwal i zdjęcia, na których wszystkie ładnie wyglądamy (to nie jest łatwe, tak zrobić, żebyśmy były zadowolone, więc szacun). Jest też ogromnie dużo dziewczyn, które mówią nam “Słuchajcie, ja wierzę w to”.

Aśka: Tak, to jest spoko. To co widzę na pierwszy rzut oka to, to że dziewczyny chcą pomagać, chcę wspierać, pytają co jeszcze można zrobić, chcą promować. Wbrew wszystkim utartym schematom i głupim powiedzonkom o kobiecej i męskiej przyjaźni. W powszechnej, takiej obiegowej i stereotypowej opinii żaden facet ci nie powie, że męska przyjaźń jest prymitywna i że żartują sobie z pierdzenia i że to jest takie powierzchowne. A często kumple tak spędzają czas. Albo, że męska przyjaźń jest taka powierzchowna, bo gramy w gry i pijemy piwo i to jest takie płytkie. A jest szereg dziewczyn Ci powie, że no niby przyjaciółki ale trochę rywalki, trochę trzeba uważać na te ładne swoje koleżanki, to jest takie słabe, no. Bo mam wrażenie też, że dziewczyny tak się wychowuje, że jeśli chcesz być taka cool to mówisz, że jesteś chłopczycą, że masz więcej kumpli. Ja też mam trochę kolegów ale myślę, że bliższe znajomości zawieram właśnie z dziewczynami, takie głębsze.

Jola: Tak. Głębsze. Bo ja myślę, że trudno jest się zaprzyjaźnić głęboko z dziewczyną, właśnie ze względu na socjalizację do rywalizacji, ale jeżeli to nastąpi,, to ja z żadnym mężczyzną tak głęboko nie rozmawiałam, jak potrafię porozmawiać z przyjaciółką. I też tyle nie jestem w stanie wybaczyć, ile w stanie jestem wybaczyć przyjaciółce, którą znam i rozumiem. Poza tym cenię sobie bardzo, to co kulturowo jest nisko cenione, czyli pokłady empatii ale też taką waleczność z drugiej strony, o to co naprawdę ważne. No i my bardzo walczymy o ten Demakijaż. Pierwsza edycja mogłaby się wcale nie odbyć. Nie dostałyśmy pierwszego, drugiego, trzeciego dofinansowania. I to tak naprawdę uwzięcie się na to, że my to zrobimy po swojemu to też dzięki temu, że my sobie zaufałyśmy bardzo.

 


W tym roku, Festiwal Demakijaż będzie odbywał się w dniach 25-29.10.2017 r., w Centrum Kultury w Lublinie. Bezpłatne wejściówki na seanse będą do odebrania w kasie Centrum Kultury od 15 października. Więcej informacji o festiwalowym programie znajdziecie tutaj. Informacje na temat zrzutki – tutaj.